Gilbis – Wstęp.

Wiem, kiedyś tę opowieść rysowałam, ale nie oddawała ona tego co chciałam by w niej było, zatem postanowiłam ją opublikować jako powieść (po namowach znajomych na fejsie). Dziś zacznę od wstępu. Ogólny zarys co się działo zanim. Miłego czytania i mam nadzieję, że osoby które mnie przekonywały będą zadowolone.
________________

WSTĘP_____________________________________________

Kosmos. Wiele razy człowiek spoglądał podczas bezchmurnej nocy i zastanawiał się „czy jesteśmy sami we wszechświecie?”, „Ile jest gwiazd?”, „Po co tu jesteśmy?”, „Czym jest sens istnienia, jeśli jesteśmy jedyni na tym świecie”. Pytania te zadaje sobie każdy człowiek. Zawsze zadawał. Nauka brnęła do przodu, wraz z nią i my. Technologia pozwoliła nam wylądować na księżycu, stworzyć przenośne komputery i telefony dotykowe. Wszystko szło do przodu.
Jednak po lądowaniu na księżycu, program kosmiczny eksploatacji kosmosu został wstrzymany. Nikt nigdy nie wiedział dlaczego tak postąpiono.
Powstała martwa cisza.
Ludzie jednak zaczęli widzieć różne znaki na niebie. Sporadycznie pojawiały się latające spodki, nazywano je UFO. Ludzie mówili, że obcy porywają ich i badają, wszczepiają implanty, zapładniają a później odbierają płód. Rządy światowe utajniały każdą taką wzmiankę. Zamykano ludzi, mordowano, byle by prawda nie wyszła na jaw. Jaka była to prawda? Na księżycu stacjonowali obcy – nie jesteśmy sami we wszechświecie. Nigdy nie byliśmy. W porównaniu z zaawansowaniem technologicznym innych ras, byliśmy dla nich prymitywni.
Nadeszła międzygalaktyczna wojna w której ludzkość też brała udział. Zwrócono się do nas, prymitywnych ludzi o pomoc w walce z „Szarakami”. Okazali się oni silnymi przeciwnikami, mimo iż nas studiowali latami, dalej nie mogli pojąć naszych zachowań. To pomogło w zwyciężeniu wojny z tymi istotami. W zamian za pomoc, inne rasy zaoferowały dostęp do ich technologii. Ludzie wzmocnili się, w pewnym momencie nawet dogonili technologicznie inne rasy. Nie byli już znani za prymitywną rasę, ale rasę wojowników i wybitnych naukowców.
Wojna zebrała swoje żniwo. Ziemia była pozbawiona dawnego uroku, rozwój technologiczny wcale jej nie pomagał w tym.
Parę lat po wojnie, ludzie zdecydowali się zacząć podróże międzyplanetarne. Wrócili na księżyc i wykorzystując technologię Szaraków wzmocnili swoje siły obronne Ziemi i udoskonalili pojazdy kosmiczne. Zaraz po dokonaniu zmian na Księżycu i założeniu tam koloni badawczych, ludzkość ruszyła na Marsa. Ku zaskoczeniu ludzi, odnaleziono starożytne ruiny dawnej cywilizacji. Kolejny plus dla ludzkości. Technologia i wiedza pozostawiona po nich pozwoliła na zaludnienie Marsa i ustabilizowanie jego księżyców. W parę lat Mars zaczął wyglądać jak dawniej – był zielony, pełny życia. Ludzie mogli się przeprowadzić tam i mieszkać, jak na Ziemi. W tym czasie Ziemia wróciła do dawnej świetności.
Po skolonizowaniu Marsa, ludzkość postanowiła ruszyć dalej, jednak okazało się, że w naszym systemie słonecznym żyły inne rasy istot. Na księżycach Jowisza odkryto cztery nowe rasy. Gilbisy, małe i galaretowate stworzenia mogące zmieniać kształt. Inteligentne i szybko adaptujące się. Zamieszkiwały księżyc Europę. Elashe i Yjoha – istoty wysokie, podobne do ludzi jednak z inną konstrukcją kostną. Nazywano je również kosmicznymi elfami galaktyki. Posiadały długie uszy, Elashe miały je skierowane w dół a Yjoha w górę. Zamieszkiwały Io. Elashe miały szarą skórę, pokrytą naroślami, które z daleka wyglądały jak pearsing. Yjoha nie posiadały ich a ich skóra była bardziej niebieskawa. Elashe mieszkały po ciemnej stronie księżyca, nie mogły wychodzić na światło dzienne ponieważ mogły spłonąć ich skóra była delikatna, panowała wśród nich monarchia. Król rządził ludem. Zamieszkiwali podziemne miasta, wspaniałe i pełne swej hwały. Yjoha były mniej zaawansowane, dzielili się na klany. Głową każdego klanu był szaman. Zamieszkiwali słoneczną stronę Io. W odróżnieniu od Elashe mogli wchodzić na ciemną stronę księżyca. Nie szkodziło to im. Nie mieszali się gatunkowo. Elashe obawiali się Yjoha, mogli oni podróżować między ciemną a jasną stroną księżyca, bali się że utracą swoje ziemie. Elashe byli wojownikami, zawarli przymierze z ludźmi. Ludzkość pomogła im w rozwoju ich technologii i w końcu Elashe mogli wyjść na światło dzienne. Wytoczyli oni wojnę Yjoha, którą wygali. Yjoha zostali zmuszeni do opuszczenia rodzinnej planety. Nikt nie wie gdzie wyemigrowali.
Kolejną rasą byli Saharzy, zamieszkiwali oni oddalony i samotny Pluton. Okazało się, że Pluton nie był planetą, ani jakąś skałą. Był wielką, mechaniczną fortecą. Statkiem, w którym mieszkali Saharzy, pająkopodobne zwierzęta. Większość swego czasu spędzały we flocie, nie podróżowały międzyplanetarnie szukając innych ras. Pragnęli odnaleźć szczęście we wszechświecie. Szerzyli swoją religię i wiarę między rasami, które je odwiedzali. Byli pokojową rasą. Ludzie nie widzieli w nich wrogów. Handlowali z nimi, w zamian za najnowsze odkrycia technologiczne, ziemianie podsyłali im pożywienie. Dobry układ. Z czasem ludzie wynaleźli międzygalaktyczne statki kosmiczne, które mogły podróżować szybciej między innymi galaktykami poprzez skok zakrzywiający czasoprzestrzeń. Dzięki temu ludzie mogli skolonizować inne galaktyki oraz spotykać nowe rasy. Ludzkość rosła w siłę. Wiele ras z czasem uznała ludzkość za problem. Jednak nikt nie był na tyle odważny by zaatakować ich. Inne rasy pamiętały zwycięstwo z Szarakami i szanowali ludzi.
Wszystko układało się dobrze dla ludzkości. Do pewnego czasu. Na Ziemi wybuchła epidemia nieznanej choroby. Zniekształcała ona komórki ludzi. Wielu z nich nie przeżywało choroby, jednakże ci co przeżywali stawali się zniekształconymi mutantami. Ludzie bali się ich. Stworzono specjalne slumsy dla takich ludzi. Z czasem zdrowi zaczęli się bać, że mutanci mogą rozprzestrzeniać chorobę drogą pyłkową. Zaczęli ich wybijać, jednego po drugim. Nastała wojna domowa na Ziemi. Inne planety obawiały się o zdrowie swoich ludzi. Zaprzestano podróży między Ziemią a innymi planetami. Skompletowano najlepszych genetyków by odnaleźć szczepionkę na chorobę. Bazę mieli oni na Księżycu. Okazało się, że połączenie genów Gilbisa z ludzkimi może zneutralizować rozwój choroby. Ludzie szukali chętnych do pomocy. Kilku zgłosiło się. By szybciej działać, na Europie powstała mała kolonia, która zajmowała się badaniami nad szczepionką. Ludzkość zaczęła wymierać, nie można było do tego dopuścić. Z czasem choroba zaczęła dotykać inne kolonie, mimo iż zaprzestano kontaktów z Ziemią. Szukano przyczyny.
______________________________________________________________________________